UC101 zmienia się po raz trzeci. Co naprawdę wnosi projekt z 26 sierpnia 2026 r. opublikowany 3 września?

Ostatnie komentarze

Brak komentarzy do wyświetlenia.
ustawa o wylesianiu EUDR

3 września 2026 r. w Rządowym Centrum Legislacji opublikowano kolejną wersję projektu ustawy UC101, datowaną na 26 sierpnia. To już trzeci istotny punkt odniesienia w tegorocznej dyskusji o polskim systemie wykonywania EUDR: po projekcie z 2 kwietnia oraz wersji z 17 lipca, udostępnionej publicznie 3 sierpnia. Najnowszy tekst nie odwraca kierunku zmian przyjętego latem, ale w kilku miejscach dokonuje ważnych korekt. Usuwa minimalną karę administracyjną na poziomie 1 proc. obrotu, znacznie rozwija katalog okoliczności uwzględnianych przy wymiarze sankcji, modyfikuje regulacje celne, doprecyzowuje właściwość Inspekcji Weterynaryjnej i ogranicza część najbardziej kontrowersyjnych elementów dotyczących środków tymczasowych. Jednocześnie nie rozwiązuje wielu ryzyk podnoszonych przez VeriGreen oraz organizacje branżowe: pozostawia 14-dniowe vacatio legis, odpowiedzialność karną i podmiotów zbiorowych, brak API ARiMR dla rynku soi, brak ochrony za błędy systemów publicznych oraz ograniczenie wsparcia ARiMR do bydła urodzonego w Polsce.

Polska ustawa wdrażająca rozporządzenie EUDR od początku była projektem znacznie ważniejszym, niż sugerowałby jej formalnie wykonawczy charakter. Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2023/1115 bezpośrednio określa obowiązki związane z produktami niepowodującymi wylesiania. To jednak ustawa krajowa ma przesądzić, który organ przeprowadzi kontrolę, ile może ona trwać, kto poniesie jej koszty, kiedy towar zostanie zajęty, jak będzie wyglądało odwołanie oraz jakie sankcje zostaną zastosowane w Polsce.

Dla przedsiębiorców nie jest to więc techniczna regulacja kompetencyjna. To ustawa, która może wpływać na odprawę importową, transport zwierząt, przyjęcie surowca do magazynu, działanie ubojni, obrót soją, produkcję mebli, sprzedaż kawy, dokumentację kosmetyków i zarządzanie tysiącami numerów referencyjnych DDS. Od jakości krajowych przepisów zależy, czy EUDR będzie systemem opartym na ocenie ryzyka i identyfikowalności, czy też źródłem postępowań dotyczących błędów formalnych, rozbieżności systemowych i obowiązków niemożliwych do wykonania w realnym obrocie.

Najnowsza wersja projektu liczy 32 strony i jest datowana na 26 sierpnia 2026 r. Została opublikowana 3 września, niespełna miesiąc po ujawnieniu wersji z 17 lipca. To tempo zmian pokazuje, że tekst nadal znajduje się w fazie intensywnego dopracowywania. Dla rynku oznacza to konieczność rozdzielenia trzech poziomów analizy: tego, co zmieniło się od kwietnia, tego, co poprawiono już w lipcu, oraz tego, co skorygowano dopiero w projekcie sierpniowym opublikowanym we wrześniu.

Trzy wersje, trzy etapy dyskusji

Projekt z 2 kwietnia 2026 r. wywołał szeroką krytykę przede wszystkim z powodu obowiązku umieszczania numeru DDS lub identyfikatora deklaracji uproszczonej w każdej ofercie handlowej, wyłączenia części gwarancji kontroli wynikających z Prawa przedsiębiorców, rozbudowanego mechanizmu środków tymczasowych i sankcji dochodzących przy kolejnych naruszeniach do 10 proc. obrotu.

W konsultacjach publicznych podobne zastrzeżenia formułowały organizacje reprezentujące przemysł spożywczy, cukierniczy, kosmetyczny, mięsny, drzewny i meblarski, organizacje pracodawców, stowarzyszenia sektorowe oraz VeriGreen. Z drugiej strony ClientEarth i Green REV Institute wskazywały, że projekt nie zapewnia dostatecznie skutecznych mechanizmów zgłaszania naruszeń, dostępu do informacji i kontroli społecznej. Konsultacje nie były więc prostym sporem o to, czy sankcje mają być wysokie. Dotyczyły całego modelu instytucjonalnego EUDR.

Wersja z 17 lipca, opublikowana 3 sierpnia, przyniosła pierwszą dużą przebudowę. Usunięto obowiązek DDS w ofertach, lepiej odzwierciedlono role uczestników łańcucha dostaw po zmianie EUDR dokonanej rozporządzeniem (UE) 2025/2650, obniżono maksymalny poziom podstawowych kar administracyjnych do 4 proc. obrotu, usunięto publikowanie decyzji o środkach tymczasowych w BIP i przywrócono część gwarancji dotyczących kontroli.

Projekt z 26 sierpnia utrzymuje te najważniejsze zmiany. Nie przywraca DDS do ofert handlowych i nie wraca do kar administracyjnych do 10 proc. obrotu. Jest więc rozwinięciem modelu lipcowego, a nie powrotem do kwietniowych założeń. W kilku obszarach idzie jednak dalej i odpowiada na część szczegółowych zastrzeżeń, które pozostały aktualne po publikacji wersji z 17 lipca.

DDS nie wraca do ofert

Najważniejsza wiadomość dla przedsiębiorców jest taka, że w nowym projekcie nadal nie ma dawnego art. 3 nakazującego umieszczanie numeru referencyjnego DDS w każdej ofercie handlowej. Usunięcie tego obowiązku, dokonane już w wersji lipcowej, zostało utrzymane.

Ma to ogromne znaczenie dla praktyki. Numer DDS jest związany z konkretnym oświadczeniem obejmującym określone produkty, towary lub partie. Oferta handlowa może powstać przed produkcją, przydzieleniem materiału z magazynu, wyborem dostawcy albo uzyskaniem numeru z systemu EUDR. Jeden produkt może być wytwarzany z wielu partii surowca, a jedna oferta może obejmować dostawy realizowane przez kilka miesięcy.

Producent mebli może zaoferować sieci kilka tysięcy krzeseł, zanim zamówi drewno potrzebne do ich wytworzenia. Producent kosmetyków może na etapie oferty nie wiedzieć, która partia surowca powiązanego z olejem palmowym zostanie wykorzystana. Hurtownia kawy może zawierać umowę ramową obejmującą przyszłe dostawy od wielu palarni. Ubojnia nie jest w stanie podać numeru dotyczącego konkretnego zwierzęcia albo partii mięsa, zanim dostawa zostanie przypisana do zlecenia.

Kwietniowy obowiązek nie zwiększałby zatem automatycznie identyfikowalności. W wielu przypadkach wymuszałby wpisywanie numerów, które jeszcze nie istnieją, albo ciągłe aktualizowanie ofert. Prowadziłby również do powstania tysięcy potencjalnych naruszeń formalnych niemających związku z wylesianiem.

Usunięcia przepisu domagały się m.in. PFPŻ ZP, POLBISCO, Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego, Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego, organizacje sektora meblarskiego, Związek POLSKIE MIĘSO, Stowarzyszenie Polska Soja, Rada Przedsiębiorców oraz VeriGreen. Był to najbardziej jednoznaczny wspólny postulat konsultacji. Utrzymanie tej zmiany w projekcie z 26 sierpnia potwierdza, że ustawodawca nie zamierza wracać do koncepcji powszechnego ujawniania DDS na etapie ofertowania.

Nie oznacza to oczywiście, że numery referencyjne przestają mieć znaczenie. Obowiązki ich przekazywania, gromadzenia, przechowywania i wykorzystywania w systemie informacyjnym wynikają bezpośrednio z EUDR. Różnica polega na tym, że polska ustawa nie tworzy już odrębnego obowiązku przypisywania numeru do każdej oferty handlowej, niezależnie od roli podmiotu i momentu transakcji.

Organy pozostają te same

Projekt utrzymuje podział kompetencji między trzy inspekcje. Powiatowi lekarze weterynarii i Główny Lekarz Weterynarii mają odpowiadać za bydło oraz produkty wytworzone z bydła. Wojewódzcy inspektorzy jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych i GIJHARS będą właściwi dla kakao, kawy, palmy olejowej i soi. Wojewódzcy inspektorzy ochrony środowiska i GIOŚ mają zajmować się drewnem i kauczukiem.

W najnowszej wersji pojawia się nowy ustęp dotyczący właściwości miejscowej powiatowego lekarza weterynarii. W przypadku kontroli, decyzji wydawanych w związku z kontrolą i działań będących jej następstwem właściwość ma być ustalana według miejsca przeprowadzenia kontroli. W pozostałych sprawach – według miejsca wykonywania czynności, której dotyczy zadanie. Jeżeli nie da się ustalić właściwości w ten sposób, decydować ma miejsce zamieszkania albo siedziba kontrolowanego podmiotu.

To doprecyzowanie może ograniczyć spory między powiatowymi inspektoratami weterynarii, zwłaszcza w łańcuchach obejmujących gospodarstwo, transport, pośrednika, targ, miejsce czasowego przetrzymywania zwierząt i ubojnię położone w różnych powiatach. Nie rozwiązuje jednak problemu właściwości rzeczowej przy produktach wieloskładnikowych.

VeriGreen zwracało uwagę, że produkt może zawierać towary podlegające różnym organom. Mebel może łączyć drewno i skórę bydlęcą. Produkt spożywczy może zawierać kakao i olej palmowy. Projekt nadal nie wskazuje organu wiodącego, nie wprowadza reguły głównego składnika i nie przyznaje koordynatorowi krajowemu jednoznacznej kompetencji do rozstrzygania sporów pomiędzy inspekcjami.

Koordynatorem krajowym pozostaje minister właściwy do spraw środowiska. Jego zadania obejmują kontakt z Komisją Europejską, przekazywanie informacji organom, notyfikację systemu kar, opracowywanie rocznego sprawozdania i monitorowanie zmian w handlu mogących prowadzić do obchodzenia przepisów. Nadal nie ma jednak wyraźnego obowiązku wydawania publicznych, wiążących lub przynajmniej ochronnych interpretacji dla przedsiębiorców.

Kontrole i dane celne

Najnowsza wersja utrzymuje poprawę wprowadzoną już latem w zakresie gwarancji kontrolnych. Do kontroli EUDR mają mieć zastosowanie przepisy rozdziału 5 Prawa przedsiębiorców, z wyłączeniem art. 47 i art. 55a. Nie wyłączono natomiast art. 55 dotyczącego limitów czasu kontroli. Nie powrócił również kwietniowy przepis wyłączający ochronę wynikającą z art. 34.

To ważny rezultat konsultacji. Pierwsza wersja tworzyła ryzyko, że kontrola EUDR w małym tartaku, punkcie skupu czy zakładzie produkcyjnym będzie prowadzona bez standardowych limitów, niezależnie od skali przedsiębiorstwa i charakteru sprawdzanych dokumentów. EUDR wymaga skutecznych kontroli, ale nie nakazuje zniesienia krajowych gwarancji procesowych.

Nowy projekt wprowadza natomiast termin dla organu celnego przekazującego dane na potrzeby kontroli. Termin wyznaczony przez organ właściwy nie może być krótszy niż trzy dni robocze albo 72 godziny w odniesieniu do produktów łatwo psujących się i żywego bydła. To doprecyzowanie porządkuje współpracę między inspekcjami a administracją celną.

Skorygowano także podstawę prawną numeru EORI. W wersji lipcowej projekt odwoływał się w tym miejscu do art. 33 ust. 2 lit. a EUDR. Nowy tekst wskazuje art. 9 unijnego kodeksu celnego. Jest to techniczna, ale potrzebna poprawka jakości legislacyjnej.

Bardziej znacząca zmiana dotyczy kwartalnych zestawień przygotowywanych przez Szefa KAS. W wersji lipcowej zestawienie miało obejmować podmioty, downstream operators i podmioty handlowe. Nowy art. 15 ogranicza je do importerów i eksporterów odnośnych produktów objętych procedurą dopuszczenia do obrotu lub wywozu.

To zawężenie jest logiczne z punktu widzenia danych pozostających w dyspozycji administracji celnej. KAS nie powinien tworzyć na podstawie przepisów celnych rejestru wszystkich uczestników krajowego łańcucha, zwłaszcza gdy część z nich nie dokonuje importu ani eksportu. Zmiana odpowiada kierunkowi uwag PFPŻ ZP i innych organizacji, które wskazywały, że krajowe zestawienia nie mogą prowadzić do rozszerzania obowiązków informacyjnych downstream operators i traderów ponad EUDR.

Z najnowszej wersji zniknął też odrębny przepis nakazujący organowi celnemu odmowę przyjęcia zgłoszenia, jeżeli nie zadeklarowano numeru DDS lub identyfikatora deklaracji uproszczonej. Nie oznacza to zniesienia unijnego obowiązku podania numeru tam, gdzie wymaga go EUDR. Usunięto jednak dodatkową krajową konstrukcję procesową, pozostawiając działanie bezpośrednio stosowanym przepisom rozporządzenia i mechanizmom celnym.

Nowy art. 14 koncentruje się na postępowaniu w razie wątpliwości dotyczących zgodności produktu. Organ celny ma wystąpić o opinię organu właściwego, a ten powinien odpowiedzieć w ciągu trzech dni roboczych albo 72 godzin dla produktów łatwo psujących się i żywego bydła. Jeżeli organ właściwy stwierdzi naruszenie, organ celny nie zezwala na dopuszczenie produktu do obrotu lub jego wywóz i może dokonać zajęcia. Dodano również wyraźne uprawnienie do zajęcia produktu w przypadku braku zezwolenia wynikającego z art. 26 ust. 9 EUDR.

Koszty kontroli

Mechanizm obciążania przedsiębiorcy kosztami kontroli pozostaje jednym z najbardziej problematycznych elementów projektu. Jeżeli kontrola wykaże naruszenie obowiązków wynikających z EUDR, kontrolowany podmiot ma zwrócić celowe koszty działań podjętych przez organ i bezpośrednio związanych z kontrolą.

Koszty mogą obejmować dojazd pracownika, jego udział w kontroli, pobranie próbek, sprawdzenie dokumentacji, zastosowanie środków technicznych lub naukowych oraz analizy laboratoryjne. Stawka za pracę ma odpowiadać 0,5 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia za każdą przepracowaną godzinę. Koszty badań i zewnętrznych ekspertyz mają odpowiadać wydatkom rzeczywiście poniesionym.

Najnowsza wersja dodaje wymaganie, aby w przypadku Inspekcji Weterynaryjnej badania były zlecane laboratorium posiadającemu akredytację obejmującą zakres analizy. To istotne zabezpieczenie jakości dowodowej. Wynik badania może przecież stanowić podstawę zatrzymania produktu, działań naprawczych i sankcji.

Zmienia się również charakter decyzji dotyczącej kosztów. W projekcie z 17 lipca decyzja wydawana po braku dobrowolnej zapłaty była określona jako ostateczna. W nowym tekście słowo „ostateczna” usunięto. Analogiczną zmianę wprowadzono przy kosztach przechowywania zajętych produktów. Otwiera to drogę do stosowania zwykłych mechanizmów odwoławczych i jest ważną korektą z punktu widzenia prawa do obrony.

Dodano natomiast odsetki za zwłokę naliczane od dnia następującego po upływie terminu zapłaty. Zmiana porządkuje charakter należności, ale zwiększa wagę terminowego kwestionowania sposobu kalkulacji kosztów.

Nadal nie rozwiązano podstawowego problemu materialnego. Obowiązek zwrotu kosztów powstaje przy stwierdzeniu naruszenia obowiązków, a nie wyłącznie istotnej niezgodności produktu. Można więc wyobrazić sobie sytuację, w której drobne uchybienie dokumentacyjne skutkuje obciążeniem kosztami wielodniowej kontroli, badań i pracy ekspertów. Organizacje branżowe postulowały ograniczenie tego mechanizmu do naruszeń istotnych, rażących albo bezpośrednio związanych z produktem niezgodnym. Najnowsza wersja tego ograniczenia nie wprowadza.

Środki tymczasowe

Projekt nadal przewiduje dwa podstawowe środki tymczasowe: zajęcie towarów lub produktów oraz zawieszenie ich wprowadzania do obrotu, udostępniania na rynku albo wywozu. Decyzja jest ostateczna i natychmiast wykonalna. Organ ma ją doręczyć elektronicznie w ciągu 24 godzin, zamieścić w systemie EUDR informację o wysokim ryzyku niezgodności i powiadomić Szefa KAS.

Utrzymano korzystną zmianę z wersji lipcowej polegającą na rezygnacji z publikowania decyzji w BIP. Kwietniowa konstrukcja niosła ryzyko szkody reputacyjnej jeszcze przed zbadaniem sprawy oraz wiązała publikację z doręczeniem. Nowy projekt pozostaje przy doręczeniu elektronicznym i komunikacji między organami.

Istotnie zmieniono natomiast przepis o czasie obowiązywania środka. Wersja z 17 lipca powtarzała terminy trzech dni roboczych lub 72 godzin i pozwalała wielokrotnie przedłużać środek o kolejne trzy dni robocze. Projekt z 26 sierpnia odsyła bezpośrednio do terminu określonego w art. 17 ust. 3 EUDR. Organ może zmienić decyzję w zakresie terminu jej obowiązywania z przyczyn wskazanych w rozporządzeniu, ale ustawa nie zawiera już zdania wyraźnie dopuszczającego wielokrotne przedłużanie.

To pozytywna korekta. Usunięcie krajowej formuły o wielokrotnym przedłużaniu ogranicza ryzyko, że tymczasowy środek stanie się blokadą o nieoznaczonym końcu. Nie usuwa jednak wszystkich wątpliwości. Decyzja nadal jest ostateczna i natychmiast wykonalna, a projekt nie ustanawia szczególnego mechanizmu rekompensaty, gdy zastosowanie środka wywoła szkodę, lecz podejrzenie nie zostanie później potwierdzone.

W ubojni zatrzymanie żywego bydła wpływa na dobrostan zwierząt, harmonogram uboju, powierzchnię magazynową i zdolność przyjmowania kolejnych transportów. Przy soi lub kakao blokada partii może uruchamiać koszty portowe, magazynowe i kary umowne. W przypadku produktu łatwo psującego się nawet krótka zwłoka może doprowadzić do utraty wartości. Z tego względu organy powinny mieć obowiązek rozważenia środka najmniej dotkliwego: separacji partii, zabezpieczenia finansowego, pobrania próbki, ograniczenia blokady do określonego wolumenu albo warunkowego zwolnienia.

Siedmiodniowy termin odwołania od decyzji o działaniach naprawczych pozostał bez zmian. Jest to termin krótki, szczególnie w sprawach wymagających zebrania dokumentacji od dostawców spoza Polski, analizy geolokalizacji albo opinii eksperta. Projekt ogranicza możliwość utylizacji łatwo psujących się produktów do sytuacji, gdy nie da się usunąć niezgodności przed upływem terminu przydatności, ale nie wydłuża czasu na skorzystanie ze środka odwoławczego.

Kary: najważniejsza nowa korekta

Najbardziej istotna różnica między projektem z 17 lipca a wersją z 26 sierpnia dotyczy administracyjnych kar pieniężnych. W lipcu art. 18 ust. 3 stanowił, że kara za szeroki katalog naruszeń wynosi od 1 do 4 proc. łącznego rocznego obrotu w całej Unii Europejskiej. Oznaczało to ustawową dolną granicę wynoszącą 1 proc. obrotu.

W najnowszym projekcie kara wynosi „do 4 proc.” obrotu. Usunięto minimalny próg 1 proc. To zmiana o bardzo dużym znaczeniu praktycznym. Dla przedsiębiorstwa o obrocie 500 mln zł minimalna kara na poziomie 1 proc. oznaczałaby 5 mln zł, niezależnie od tego, czy naruszenie przyniosło korzyść i jak poważne były jego skutki. Po usunięciu dolnej granicy organ może wymierzyć karę odpowiednią do konkretnej sprawy.

Przy ponownym naruszeniu w okresie roku kara nadal wynosi 4 proc. obrotu. Jeżeli potencjalnie uzyskana korzyść ekonomiczna przekracza ten poziom, kara może sięgnąć półtorakrotności korzyści. Dla podmiotu, który w poprzednim roku nie osiągnął obrotu, przewidziano odpowiednio wielokrotność wartości produktów.

W przypadku obowiązków dokumentacyjnych kara nadal może wynosić do 1 proc. obrotu. Tu także nie ma obowiązkowego minimum. Rozdzielenie naruszeń materialnych i proceduralnych jest racjonalne, choć maksymalnie 1 proc. obrotu za naruszenia dokumentacyjne nadal może oznaczać bardzo wysoką kwotę.

Jeszcze ważniejsza jest rozbudowa katalogu okoliczności uwzględnianych przy wymiarze kary. Wersja lipcowa posługiwała się ogólnym odwołaniem do wagi i okoliczności naruszenia, korzyści lub unikniętej straty oraz celów sankcji. Najnowszy projekt wymienia osiem grup kryteriów.

Organ ma brać pod uwagę wagę, okoliczności i czas trwania naruszenia, wartość produktów, częstotliwość wcześniejszych naruszeń tego samego rodzaju, stopień przyczynienia się podmiotu, dobrowolne działania podjęte w celu uniknięcia skutków, korzyść ekonomiczną lub unikniętą stratę, warunki osobiste osoby fizycznej oraz konieczność zapewnienia skutecznego, proporcjonalnego i odstraszającego charakteru kary.

Ta zmiana jest wyraźnie zbieżna z uwagą VeriGreen dotyczącą katalogu okoliczności łagodzących. VeriGreen proponowało uwzględnianie m.in. wagi i czasu naruszenia, działań naprawczych, wdrożenia systemu należytej staranności przed kontrolą, samodzielnego wykrycia, zgłoszenia i współpracy z organem. Nowy projekt nie powtarza tego katalogu dokładnie, ale uwzględnia czas naruszenia, stopień przyczynienia i działania dobrowolne.

W dalszym ciągu warto dopisać wprost samodzielne wykrycie i zgłoszenie naruszenia, wcześniejsze wdrożenie systemu compliance oraz stopień współpracy z organem. Obecne sformułowanie o dobrowolnych działaniach w celu uniknięcia skutków może obejmować część tych sytuacji, ale pozostawia duże pole interpretacyjne. Przy trzech różnych inspekcjach brak bardziej szczegółowej reguły może prowadzić do odmiennego miarkowania kar.

Zmniejszono również zakres obligatoryjnego dodatkowego zakazu przy recydywie. W wersji lipcowej czasowy zakaz wprowadzania, udostępniania albo wywozu produktów był związany m.in. z naruszeniem polegającym na braku sprawdzenia należytej staranności w przypadku uzasadnionych zastrzeżeń. W najnowszym projekcie tego punktu nie ma w katalogu naruszeń skutkujących obowiązkowym zakazem. Zakaz pozostaje przy najpoważniejszych obowiązkach dotyczących oceny ryzyka, polityk zmniejszania ryzyka, systemu należytej staranności i działań naprawczych.

Nie usunięto jednak odpowiedzialności karnej. Grzywnie podlega m.in. wprowadzenie produktu niezgodnego, działanie przy znacznym ryzyku, brak wymaganej należytej staranności i DDS, brak deklaracji uproszczonej, nieposiadanie informacji wymaganych na dalszym etapie, brak rejestracji w systemie oraz działanie mimo ryzyka innego niż znikomego.

Utrzymano także odpowiedzialność podmiotów zbiorowych. Kara w tym reżimie ma wynosić od 4 do 6 proc. łącznego rocznego obrotu w całej Unii. Jest to poziom niższy niż kwietniowe maksimum 10 proc., ale nadal bardzo wysoki. Co więcej, konstrukcja nakłada na przedsiębiorstwo równoległe ryzyka wynikające z postępowania administracyjnego, odpowiedzialności osoby fizycznej i odpowiedzialności podmiotu zbiorowego.

ARiMR, bydło i soja

Najnowszy projekt nie przynosi zasadniczej zmiany w roli ARiMR. Agencja może zostać wyznaczona jako upoważniony przedstawiciel operatora, mikropodmiotu pierwotnego albo małego podmiotu pierwotnego. W odniesieniu do bydła może składać w imieniu posiadacza DDS albo jednorazową uproszczoną deklarację.

Upoważnienie nadal dotyczy jednak wyłącznie bydła urodzonego w Rzeczypospolitej Polskiej, w siedzibie stada upoważniającego posiadacza. Nie obejmuje zwierząt urodzonych w innym państwie członkowskim, nawet jeżeli znajdują się w polskim systemie IRZ, mają pełną historię przemieszczeń i pochodzą z kraju niskiego ryzyka.

Problem wskazany przez VeriGreen i Związek POLSKIE MIĘSO pozostaje więc nierozwiązany. Polska ubojnia kupująca bydło ze Słowacji, Czech, Niemiec lub Włoch może nie skorzystać z mechanizmu ARiMR w takim samym zakresie jak przy bydle krajowym. Projekt nie wyjaśnia także, kto ma zapewnić brakujące oświadczenie, gdy zwierzę przechodziło przez kilka podmiotów, a jego pierwotny producent działał według innego systemu krajowego.

Pozytywnym rozwiązaniem utrzymanym w najnowszej wersji jest możliwość pobierania przez rzeźnie informacji o oświadczeniach lub deklaracjach składanych przez ARiMR w odniesieniu do innych posiadaczy zwierząt. Tworzy to podstawę dla elektronicznej weryfikacji statusu zwierzęcia przed przyjęciem do uboju. Projekt nie opisuje jednak standardu technicznego, API, sposobu masowego pobierania danych ani gwarantowanego czasu odpowiedzi.

W przypadku soi ARiMR może zostać upoważniona przez rolnika do złożenia DDS albo deklaracji uproszczonej dotyczącej upraw zadeklarowanych we wniosku o płatności. Najnowsza wersja doprecyzowuje przesłankę złożenia deklaracji. Agencja będzie mogła ją złożyć wyłącznie wtedy, gdy żadna z upraw soi zadeklarowanych przez rolnika nie znajduje się na terenie, na którym po 31 grudnia 2020 r. doszło do wylesiania.

Wprowadzenie daty granicznej jest zgodne z EUDR i usuwa nieprecyzyjne odniesienie do „terenu wylesionego”. Sformułowanie „żadna z upraw” może jednak wywołać praktyczne konsekwencje. Jeżeli system mapowy zakwalifikuje jedną działkę jako problematyczną, ARiMR może nie złożyć deklaracji w odniesieniu do całego zestawu upraw zgłoszonych przez rolnika. Projekt nie określa, czy możliwe będzie wyłączenie spornej działki i złożenie deklaracji dla pozostałych upraw.

Nadal nie ma mechanizmu API dla punktów skupu, młynów i producentów pasz. Ustawa zapewnia dostęp do informacji rolnikowi, ale nie ustanawia analogicznego prawa downstream operators i traderów do automatycznego pobierania danych z systemu Agencji. Przy tysiącach dostaw oznacza to ryzyko ręcznego przekazywania numerów i budowania lokalnych obejść technologicznych.

Odpowiedź ARiMR z 28 kwietnia 2026 r. potwierdzała, że projekt nie nakłada na Agencję obowiązku zapewnienia takiego dostępu dla dalszego łańcucha soi. VeriGreen postulowało otwarty, bezpieczny interfejs pozwalający na walidację i pobieranie informacji do systemów ERP. Najnowsza wersja nadal tego postulatu nie realizuje.

Nie ma również safe harbour dla podmiotu, który prawidłowo podał dane i upoważnił ARiMR, ale niezgodność powstała wskutek błędu państwowej warstwy mapowej, transmisji lub aplikacji. Operator zachowuje odpowiedzialność wynikającą z EUDR, natomiast projekt krajowy nie przewiduje ochrony przed karą w sytuacji, gdy przyczyna znajdowała się wyłącznie po stronie systemu publicznego.

Brakuje też ustawowej procedury awaryjnej. Nie określono skutków niedostępności aplikacji, opóźnienia połączenia z systemem Komisji, błędnego alarmu mapowego ani czasu naprawy. W okresie żniw soi dwutygodniowa weryfikacja rozbieżności może zablokować sprzedaż, magazynowanie i wykonanie umowy. Sam komunikat o awarii na stronie internetowej nie stanowi planu ciągłości działania.

Kto składał uwagi i co z nich zostało

PFPŻ ZP konsekwentnie sprzeciwiała się art. 3, wyłączeniu limitów kontroli, nadmiernym sankcjom, publikacji decyzji tymczasowych, krótkiemu vacatio legis i brakowi obowiązku szkoleniowego. W nowych wersjach zrealizowano część kluczowych postulatów: usunięto DDS z ofert, przywrócono limity kontroli, zmieniono publikację decyzji i obniżono kary. Nadal nie wydłużono vacatio legis, nie wprowadzono obowiązku szkoleń i pozostawiono odpowiedzialność karną oraz podmiotów zbiorowych.

POLBISCO podnosiło podobne argumenty w odniesieniu do producentów czekolady i wyrobów cukierniczych. Zwracało uwagę na różnice między operatorem, downstream operatorem i traderem, wieloetapowe przetwarzanie kakao oraz ryzyko karania podmiotów za obowiązki, których nie są adresatami. Najnowszy projekt utrzymuje poprawiony słownik i odwołania do zmienionego EUDR, ale zakres odpowiedzialności nadal wymaga analizy dla każdej roli.

Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego wskazywał, że jeden produkt może być powiązany z wieloma dostawami surowców i numerami DDS, a identyfikacja partii następuje dopiero podczas produkcji lub realizacji zamówienia. Usunięcie obowiązku ofertowego rozwiązuje najważniejszy problem tego sektora.

Branża meblarska i drzewna podkreślała konieczność rozdzielenia ról, zachowania gwarancji kontroli, ograniczenia sankcji i zapewnienia czasu na wdrożenie. Te postulaty zostały uwzględnione częściowo. Nie wprowadzono natomiast proponowanego przez część sektora domniemania zgodności z prawem kraju produkcji dla drewna legalnie pozyskanego w Polsce lub UE.

Związek POLSKIE MIĘSO skupiał się na sytuacji ubojni, dostępie do danych ARiMR, bydle z innych państw członkowskich, skutkach środków tymczasowych dla żywych zwierząt oraz odpowiedzialności za błędy wcześniejszych ogniw. Najnowszy projekt zapewnia rzeźniom dostęp do informacji o deklaracjach składanych przez ARiMR, ale nie rozszerza wsparcia na bydło urodzone poza Polską i nie tworzy pełnego safe harbour.

Stowarzyszenie Polska Soja zwracało uwagę na koszty zatrzymania dostaw, brak procedur awaryjnych i potrzebę ochrony podmiotów działających w dobrej wierze. Projekt doprecyzował część procedur, ale nie zapewnił API, planu awaryjnego ani mechanizmu warunkowego obrotu przy błędzie mapowym.

Rada Przedsiębiorców domagała się usunięcia gold-platingu i przebudowy represyjnego systemu sankcji. Nowa wersja wyraźnie łagodzi kary administracyjne, ale utrzymuje odpowiedzialność karną i podmiotów zbiorowych.

ClientEarth postulował pełniejsze wykonanie mechanizmu uzasadnionych zastrzeżeń i dostępu do postępowań. Projekt chroni tożsamość zgłaszających, ale nadal nie tworzy kompletnej procedury informowania zgłaszającego o sposobie rozpatrzenia i uczestnictwie w dalszym postępowaniu.

Green REV Institute oczekiwał silniejszego nadzoru, szczególnych procedur dla soi paszowej, większej jawności i kontroli systemów ARiMR. Podstawowy podział organów i model sprawozdawczy nie zostały zmienione w kierunku tych postulatów.

Uwagi VeriGreen po trzeciej wersji

Po publikacji projektu z 26 sierpnia bilans 16 uwag VeriGreen wymaga ponownej oceny. Niektóre postulaty zrealizowano już w lipcu i utrzymano obecnie. Inne zostały częściowo rozwinięte dopiero teraz.

Usunięcie DDS z ofert realizuje zasadnicze uwagi dotyczące gold-platingu, braku definicji oferty, braku związku oferty z partią, niewykonalności operacyjnej i niezgodnego z EUDR zrównania ról. Przywrócenie gwarancji Prawa przedsiębiorców odpowiada uwadze dotyczącej kontroli. Utrzymanie ochrony tożsamości zgłaszających realizuje kierunek popierany przez VeriGreen.

Największą nową zmianą jest rozwinięcie kryteriów wymiaru kary. Wersja z 26 sierpnia uwzględnia czas naruszenia, stopień przyczynienia, wartość produktów, wcześniejsze naruszenia i dobrowolne działania. To znacznie bliższe stanowisku VeriGreen niż ogólne kryteria z wersji lipcowej. Nadal nie ma jednak ustawowej redukcji kary za samodzielne wykrycie i zgłoszenie, wcześniejszego wdrożenia systemu należytej staranności ani wyraźnej premii za współpracę.

Właściwość miejscowa powiatowego lekarza weterynarii została doprecyzowana, ale postulat reguły dla produktów wieloskładnikowych pozostaje bez odpowiedzi. Nie zmieniono 14-dniowego vacatio legis. Nie rozszerzono mechanizmu ARiMR na bydło urodzone w innych państwach UE. Nie wprowadzono obowiązku edukacyjnego organów.

Bez odpowiedzi pozostają również trzy postulaty technologiczne: API dla rynku soi, safe harbour za błędy systemów publicznych oraz plan awaryjny dla awarii i błędów map. To właśnie te elementy mogą przesądzić o tym, czy system będzie działał przy masowej liczbie transakcji.

Projekt lepszy, lecz nadal niegotowy

Projekt z 26 sierpnia jest jakościowo lepszy od wersji kwietniowej i w kilku punktach lepszy od wersji lipcowej. Usunięcie dolnej granicy kary 1 proc. obrotu ma realne znaczenie dla proporcjonalności. Rozbudowany katalog kryteriów daje organowi podstawę do uwzględnienia zachowania przedsiębiorcy. Usunięcie ostateczności decyzji o kosztach poprawia prawo do obrony. Zawężenie zestawień KAS do importerów i eksporterów ogranicza ryzyko nadmiernego gromadzenia danych. Usunięcie wyraźnej możliwości wielokrotnego przedłużania środków tymczasowych zmniejsza ryzyko bezterminowej blokady.

Jednocześnie projekt nadal zakłada wejście w życie po 14 dniach od ogłoszenia. Przy ustawie obejmującej trzy inspekcje, administrację celną, ARiMR, integracje z unijnym systemem i sankcje procentowe jest to termin nieadekwatny. Przedsiębiorca potrzebuje czasu na klasyfikację produktów, określenie ról, zmianę umów, wdrożenie procedur blokowania partii, przeszkolenie personelu i przetestowanie systemów.

Brak API i planu awaryjnego oznacza, że państwo opisuje obowiązek prawny, ale nie zapewnia jeszcze pełnej zdolności operacyjnej do jego masowej realizacji. Brak safe harbour przenosi na użytkownika ryzyko błędu narzędzia publicznego. Ograniczenie wsparcia ARiMR do bydła urodzonego w Polsce nie odpowiada realiom wspólnego rynku.

Nadal zbyt szeroko skonstruowano obowiązek zwrotu kosztów kontroli. Nadal krótki jest termin odwołania od działań naprawczych. Nadal utrzymano odpowiedzialność karną i bardzo wysokie kary dla podmiotów zbiorowych. Nadal brakuje obowiązku szkoleniowego i jasnej kompetencji koordynatora do zapewniania jednolitej interpretacji.

Najnowszy tekst powinien więc ponownie trafić do konsultacji. Jest inny zarówno od projektu z 2 kwietnia, jak i od wersji z 17 lipca. Zmiany dotyczą elementów wpływających bezpośrednio na sytuację procesową przedsiębiorców: wysokości kar, kosztów, odwołań, właściwości organów, danych celnych i środków tymczasowych.

Ponowne konsultacje nie oznaczałyby blokowania EUDR. Pozwoliłyby sprawdzić przepisy na rzeczywistych scenariuszach: imporcie kakao, obrocie soją, sprzedaży mebli, uboju bydła, pracy tartaku, produkcji kosmetyków i działalności platform internetowych. Koszt kilku tygodni dodatkowej analizy jest mniejszy niż koszt nowelizacji po wejściu ustawy w życie albo paraliżu jednego z łańcuchów dostaw.

EUDR potrzebuje skutecznego egzekwowania. Skuteczność nie wynika jednak z samej wysokości kar. Zależy od jakości danych, jasnego podziału ról, interoperacyjności systemów, proporcjonalności kontroli i zaufania przedsiębiorców do administracji. Projekt z 26 sierpnia przesuwa polską ustawę w dobrym kierunku, ale nie kończy prac. Pokazuje raczej, że konsultacje zaczęły działać – i że warto je przeprowadzić jeszcze raz na tekście, który rzeczywiście ma zostać skierowany do dalszego procedowania.

TAGI

Kategoria

EUDR

Komentarze są zablokowane