Legislacyjny poker o EUDR. Rząd mówi „nie”, w Parlamencie upadają rozmowy, a biznes bierze sprawy we własne ręce.

Ostatnie komentarze

Brak komentarzy do wyświetlenia.
EUDR Polska

Na niespełna 40 dni przed wejściem w życie rozporządzenia EUDR (European Deforestation Regulation), europejski system legislacyjny znalazł się w stanie zapaści, która grozi paraliżem handlu międzynarodowego. Z dokumentów Ministerstwa Klimatu i Środowiska, do których dotarliśmy w dniu wczorajszym, wynika, że polski rząd ocenił propozycje Komisji Europejskiej jako „niewystarczające”. Równocześnie z Brukseli napływają alarmujące wieści o zerwaniu rozmów między głównymi frakcjami w Parlamencie Europejskim. Europejska Partia Ludowa (EPP) dąży do forsowania kontrowersyjnej „klauzuli rewizyjnej”, co może otworzyć przepisy na nowo już w kwietniu 2026 r. W obliczu tej gigantycznej niepewności, najwięksi gracze rynkowi w Polsce porzucają strategię wyczekiwania i wdrażają oddolne mechanizmy prawne oparte o system upoważnień, by uniknąć przerwania łańcuchów dostaw.

Zegar tyka, a sterowniki nie działają

Czas ucieka nieubłaganie. 30 grudnia 2025 roku to data graniczna dla unijnego rozporządzenia 2023/1115. Akt ten, mający w założeniu zamknąć rynek UE dla towarów (mięsa, soi, drewna, kakao) powiązanych z wylesianiem, stał się zakładnikiem gry politycznej na najwyższym szczeblu.

Choć w przestrzeni publicznej dominuje uspokajająca narracja o „pewnym przesunięciu” terminu o 12 miesięcy, głęboka analiza dokumentów urzędowych oraz najnowszych doniesień z kuluarów Parlamentu Europejskiego wskazuje, że scenariusz ten jest daleki od pewności. Co więcej, gra nie toczy się już o kalendarz. Gra toczy się o fundamentalną rewizję przepisów na pięć tygodni przed ich wejściem w życie – co paradoksalnie zwiększa ryzyko prawnego chaosu na przełomie roku do poziomu krytycznego.

Przedsiębiorcy znaleźli się w pułapce. Z jednej strony słyszą: „będzie przesunięcie”, z drugiej – widzą, że politycy nie mogą dojść do porozumienia co do kształtu tego przesunięcia. W efekcie, ryzyko operacyjne (compliance risk) osiągnęło poziomy nienotowane od czasu Brexitu.

DOKUMENTY Z WARSZAWY. POLSKA BLOKUJE „KOSMETYKĘ” KOMISJI

Kluczem do zrozumienia powagi sytuacji z perspektywy polskiego przedsiębiorcy jest dokument, który wpłynął 21 listopada 2025 r. z Departamentu Leśnictwa i Łowiectwa Ministerstwa Klimatu i Środowiska (MKiŚ). Jest to oficjalna odpowiedź na interwencję ekspercką, mającą na celu ustalenie faktycznego stanu przygotowań państwa do wdrożenia EUDR.

Treść tego pisma stoi w jaskrawej sprzeczności z medialnym optymizmem. Resort kierowany przez Paulinę Hennig-Kloskę nie pozostawia złudzeń co do polskiej strategii negocjacyjnej.

1. Stanowcze „Veto” dla propozycji Komisji

W dokumencie, którego treść ujawniamy, czytamy:

„Kształt zmian przedstawiony przez Komisję Europejską w dniu 21 października 2025 r. (projekt EUDR COM(2025)652) został oceniony przez tut. resort jako niewystarczający. W związku z tym Polska przedstawiła swoje negatywne stanowisko wobec ww. propozycji zmian”.

To zdanie ma fundamentalne znaczenie. Oznacza ono, że Polska odrzuciła tzw. „wariant minimum” proponowany przez Ursulę von der Leyen. Komisja Europejska, chcąc uniknąć otwierania legislacyjnej puszki Pandory, zaproponowała jedynie techniczne przesunięcie dat, bez ingerencji w treść merytoryczną rozporządzenia.

Rząd w Warszawie powiedział „sprawdzam”. Budując koalicję w Radzie UE (wspólnie m.in. z Włochami, Niemcami i Austrią), Polska gra o pełną pulę:

  • Zmianę kategoryzacji ryzyka (Benchmarking): Polska chce wprowadzenia kategorii „brak ryzyka” (no risk), która zwalniałaby rolników z większości biurokracji. Obecne przepisy tego nie przewidują.
  • Uproszczenia dla MŚP: Resort domaga się realnego zmniejszenia obciążeń dla małych podmiotów, a nie tylko odroczenia egzekucji o rok.

Konsekwencją tego stanowiska jest brak konsensusu w Radzie. Zamiast szybkiej ścieżki (Fast Track), mamy twarde negocjacje.

2. Krajowa legislacja w lesie. Ustawa widmo

Dramatyzm sytuacji pogłębia fakt, że Polska nie posiada krajowych przepisów wdrażających EUDR. Choć rozporządzenie unijne obowiązuje wprost, to państwo członkowskie musi w drodze ustawy wyznaczyć Właściwe Organy (Competent Authorities) i określić katalog sankcji administracyjnych. Bez tego system kontroli jest teoretycznie martwy, ale system odpowiedzialności cywilnej biznesu – wręcz przeciwnie.

W piśmie z 21 listopada MKiŚ przyznaje z rozbrajającą szczerością:

„Na obecnym etapie nie możemy wskazać konkretnej, wiążącej daty publikacji projektu ustawy, ponieważ termin ten jest zależny od postępu trwających prac zarówno na poziomie krajowym, jak i unijnym”.

Przedsiębiorcy zostali więc postawieni w sytuacji, w której muszą dostosować swoje systemy operacyjne do przepisów, których ostatecznego kształtu nie zna nawet krajowy regulator, a organy kontrolne nie zostały powołane. To klasyczna luka prawna, która w razie sporu sądowego lub kontroli unijnej obciąży wyłącznie zarządy spółek.

WOJNA NA GÓRZE. ROZŁAM W PARLAMENCIE EUROPEJSKIM

Sytuacja, która jeszcze tydzień temu wydawała się trudna, w ostatnich godzinach (piątek/sobota 22.11.2025) stała się krytyczna. Do gry weszła wielka polityka partyjna na poziomie unijnym, co diametralnie zmienia układ sił.

Jak donoszą analitycy śledzący proces legislacyjny, w tym prof. Andreas Rasche z Copenhagen Business School, w piątek doszło do załamania rozmów trójstronnych między głównymi grupami proeuropejskimi: Europejską Partią Ludową (EPP), Socjalistami (S&D) oraz liberałami (Renew).

1. EPP idzie na zwarcie. Powtórka z „Omnibusa”

Z najnowszych informacji wynika, że EPP (największa frakcja w PE) zamierza złożyć poprawki idealnie odzwierciedlające stanowisko Rady UE (przyjęte w minioną środę), ignorując sprzeciw socjalistów i ekologów.

Oznacza to, że EPP, nie mając poparcia w centrum, będzie musiała szukać głosów u grup konserwatywnych i prawicowych (ECR, PfE). Odtwarza to dynamikę głosowania znaną z niedawnej dyrektywy środowiskowej, gdzie centroprawica przeforsowała zmiany wbrew lewicy. Dla biznesu oznacza to polityczny rollercoaster – wynik głosowania wisi na włosku, a procedura legislacyjna może zostać zablokowana przez obstrukcję parlamentarną.

2. Groźba „Klauzuli Rewizyjnej” (Kwiecień 2026)

Najbardziej niepokojącym elementem, który wypłynął w analizach z ostatnich 24 godzin, jest dążenie EPP i Rady do wprowadzenia do rozporządzenia tzw. klauzuli rewizyjnej. Mechanizm ten zakładałby ponowne otwarcie dyskusji nad kształtem rozporządzenia już w kwietniu 2026 roku.

Co to oznacza w praktyce dla Dyrektora Zakupów w polskiej ubojni? Nawet jeśli UE przesunie termin wejścia przepisów na grudzień 2026, to już w kwietniu 2026 (za niespełna pół roku) zasady gry mogą zostać ponownie wywrócone do góry nogami. Prof. Rasche słusznie zauważa w swojej analizie: „Koszty ekonomiczne i niepewność wynikająca z tego podejścia są znaczne. (…) Nic dziwnego, że firmy przyjmują postawę 'wait-and-see’”.

Jednakże – i tu dochodzimy do sedna problemu – biznes nie może sobie pozwolić na strategię „wait-and-see”. Jeśli politycy nie zdążą przed 30 grudnia (co jest możliwe przy obecnym konflikcie), przepisy wchodzą w życie w starej wersji. Wtedy ci, którzy „czekali”, wypadają z rynku.

RYNEK MÓWI „SPRAWDZAM”. PRYWATYZACJA WDROŻENIA

W obliczu paraliżu decyzyjnego na linii Warszawa-Bruksela-Strasburg, ciężar dostosowania spadł w całości na sektor prywatny. Obserwujemy zjawisko prywatyzacji wdrożenia prawa unijnego. Skoro państwo nie dostarcza narzędzi, a Unia kłóci się o przecinki, biznes tworzy własną rzeczywistość regulacyjną.

1. Systemy branżowe (Lekcja z Farmer.pl)

Jak wynika z analiz rynkowych oraz doniesień branżowych (m.in. portal Farmer.pl), sektor rolno-spożywczy rozpoczął budowę własnej infrastruktury compliance.

  • Systemy certyfikacji: Niemiecki system QS (Qualität und Sicherheit) oraz systemy paszowe GMP+ w trybie pilnym dobudowują moduły weryfikacji wylesiania. Są to potężne bazy danych, które mają uspokoić sieci handlowe (Lidl, Aldi, Biedronka).
  • Monitoring satelitarny: Giganci rynku soi i wołowiny inwestują w zaawansowane nakładki na systemy ERP, które integrują się z europejskim systemem Copernicus.

2. Problem „Ostatniej Mili”

Jednakże, jak słusznie zauważają eksperci ds. wdrożeń, nawet najbardziej zaawansowany system IT za miliony euro jest bezużyteczny bez paliwa, jakim są dane wejściowe. System satelitarny działa tylko wtedy, gdy ktoś wprowadzi do niego współrzędne geograficzne działki, na której pasła się krowa.

Tu pojawia się problem strukturalny polskiego rolnictwa: rozdrobnienie. Oczekiwanie, że 60-letni rolnik z Podlasia, sprzedający 5 byków rocznie:

  1. Zaloguje się do systemu TRACES NT (wymagającego konta EU Login),
  2. Samodzielnie wygeneruje punkty geolokalizacyjne swoich działek, zweryfikuje czy bydło karmione było paszą powstała na bazie śruty sojowej,
  3. Wygeneruje Oświadczenie o Należytej Staranności (ONS) i prześle numer referencyjny ubojni, …jest utopią gospodarczą.

Jeśli ubojnie będą wymagać od rolników samodzielnego dostarczania numerów referencyjnych z TRACES, 2 stycznia 2026 r. (lub w nowym terminie wejścia przepisów) skup stanie w miejscu. Rolnik po prostu sprzeda towar tam, gdzie nikt nie pyta o „jakieś mapy”, czyli do szarej strefy lub do małych podmiotów omijających rygory.

ROZWIĄZANIE SYSTEMOWE – MODEL OPERATORA ZASTĘPCZEGO

W tej luce – między wymaganiami EPP, blokadą Ministerstwa a technologicznym wykluczeniem rolnika – krystalizuje się nowy standard rynkowy. Jest to Model Operatora Zastępczego (Proxy Operator Model), oparty na systemie cywilnoprawnych upoważnień.

Z analizy praktyk, którą prowadzimy w największych zakładach mięsnych w Polsce, wynika, że jest to jedyna strategia zapewniająca bezpieczeństwo prawne i ciągłość dostaw w obecnym chaosie legislacyjnym.

Na czym polega mechanizm?

Model ten odwraca logikę biurokratyczną. Zamiast zrzucać odpowiedzialność na najsłabsze ogniwo (rolnika), najsilniejsze ogniwo (ubojnia/skup) przejmuje ją na siebie, uzyskując w zamian lojalność i kontrolę nad danymi.

Krok 1: Umocowanie prawne (Upoważnienie) Podmiot skupujący, nie czekając na ustawę (której MKiŚ nie potrafi datować), zbiera od rolnika pisemne pełnomocnictwo. Dokument ten, skonstruowany w oparciu o art. 95 i nast. Kodeksu Cywilnego oraz wymogi RODO, oraz art. 6 przedmiotowego rozporządzenia, upoważnia firmę skupującą do:

  • Reprezentowania rolnika przed organami administracji unijnej (system TRACES NT).
  • Przetwarzania danych geolokalizacyjnych działek rolnych (pobranych z systemu IRZ/ARiMR).
  • Składania w imieniu rolnika oświadczeń woli (ONS) pod rygorem odpowiedzialności karnej i administracyjnej.

Krok 2: Digitalizacja i Weryfikacja (Due Diligence) Mając upoważnienie, ubojnia nie musi prosić rolnika o mapy. Dział zakupów pobiera numer producenta, a zintegrowane systemy informatyczne automatycznie nakładają te dane na mapy satelitarne. Weryfikacja wylesiania następuje w czasie rzeczywistym, w tle transakcji handlowej. Rolnik dostarcza bydło i podpisuje fakturę. Resztę robi algorytm i dział prawny ubojni.

Krok 3: Niezależność od polityki To najważniejszy atut tego modelu. Posiadając bazę upoważnień, firma jest „zaimpregnowana” na spory w Parlamencie Europejskim:

  • Scenariusz A (Opóźnienie): Jeśli EPP wygra i wejdzie opóźnienie – firma ma rok na spokojne testy systemu, a baza dostawców jest już prawnie zabezpieczona.
  • Scenariusz B (Brak zgody): Jeśli rozmowy upadną i EUDR wejdzie 30 grudnia – firma jest gotowa do raportowania w starym trybie, bo ma zgody rolników.
  • Scenariusz C (Rewizja w 2026): Jeśli w kwietniu 2026 wejdzie „klauzula rewizyjna” – firma po prostu zaktualizuje parametry w systemie, nie musząc ponownie biegać za tysiącami dostawców po podpisy.

SCENARIUSZE ROZWOJU WYDARZEŃ

Biorąc pod uwagę ujawnione stanowisko rządu („nie” dla propozycji KE) oraz dynamikę rozłamu w Parlamencie Europejskim, możemy nakreślić trzy scenariusze na najbliższe tygodnie.

  1. Scenariusz „Wielki Kompromis” (Prawdopodobieństwo: 40%) Pod presją czasu (święta), Parlament i Rada zgadzają się na hybrydę: przesunięcie o 12 miesięcy dla wszystkich, z polityczną deklaracją (ale bez natychmiastowego zapisu w prawie) o przyszłych uproszczeniach.
    • Skutek: Zyskujemy czas. Firmy, które zebrały upoważnienia, budują przewagę konkurencyjną. Te, które czekały, mają rok na nadrobienie zaległości.
  2. Scenariusz „Legislacyjny Paraliż” (Prawdopodobieństwo: 35%) Negocjacje między EPP a S&D załamują się całkowicie. Nie udaje się uchwalić nowelizacji przed 30 grudnia. Formalnie wchodzi w życie „stare” EUDR. Komisja Europejska ogłasza „okres łaski” (brak kar przez 6 miesięcy), ale prawo obowiązuje.
    • Skutek: Chaos prawny. Jedynymi podmiotami mogącymi legalnie handlować są te, które wdrożyły Model Operatora Zastępczego i są zintegrowane z TRACES. Reszta rynku zamiera w oczekiwaniu na interpretacje.
  3. Scenariusz „Rewizja Totalna” (Prawdopodobieństwo: 25%) Polska i koalicja Rady UE wygrywają. Dochodzi do głębokiej rewizji EUDR w trybie ekspresowym lub zaraz na początku 2026 roku.
    • Skutek: Wymogi biurokratyczne spadają, ale wymóg identyfikowalności (traceability) pozostaje jako standard rynkowy ESG. Upoważnienia nadal są potrzebne, by wykazać pochodzenie towaru przed sieciami handlowymi, które nie obniżają standardów.

DECYZJE MENEDŻERSKIE W CZASACH NIEPEWNOŚCI

Ujawnione przez nas pismo Ministerstwa Klimatu i Środowiska oraz doniesienia o rozłamie w Parlamencie Europejskim dowodzą jednego: stabilności legislacyjnej nie będzie.

Polska blokuje propozycje KE. EPP zrywa z socjalistami. Widmo rewizji w 2026 roku wisi nad rynkiem. W tej sytuacji menedżerowie muszą przestać patrzeć na paski informacyjne w telewizji, a zacząć patrzeć na swoje łańcuchy dostaw.

Strategia wyczekiwania („poczekamy na ustawę”), o której piszą niektórzy analitycy, jest luksusem, na który polski agrobiznes nie może sobie pozwolić. Model przejmowania obowiązków od rolników poprzez upoważnienia przestaje być innowacją, a staje się koniecznością operacyjną.

Wygląda na to, że w 2026 rok wejdziemy w rzeczywistości, gdzie gwarantem legalności polskiego eksportu żywności nie będzie Dziennik Ustaw (bo ustawa nie jest gotowa), ani porozumienie w Brukseli (bo rozmowy zerwano), lecz prywatne systemy IT i teczki pełne pełnomocnictw w działach skupu.

Historia uczy, że tam, gdzie polityka tworzy próżnię, biznes wchodzi ze swoimi rozwiązaniami. I to właśnie robią ci, którzy już dziś, nie czekając na 30 grudnia, zbierają upoważnienia.

O AUTORZE ANALIZY

Mateusz Sroka Ekspert ds. wdrożeń systemów zgodności (compliance) w łańcuchu dostaw żywności. Specjalizuje się w regulacjach EUDR oraz systemach identyfikowalności. Doradza zarządom kluczowych podmiotów sektora rolno-spożywczego w Polsce w zakresie strategii zakupowych i adaptacji do wymogów Europejskiego Zielonego Ładu.

nnnn

TAGI

Kategoria

EUDR

Komentarze są zablokowane