EUDR – Mercosur -Jak losy polskich lasów splotły się z brazylijską wołowiną

Ostatnie komentarze

Brak komentarzy do wyświetlenia.
EUDR 2025 Mercosur

Bruksela wstrzymała oddech. To, co miało być sennym, technicznym końcem roku, zamieniło się w jeden z najbardziej dramatycznych tygodni obecnej kadencji Parlamentu Europejskiego. Dzisiejsza decyzja o wycofaniu trybu pilnego dla „hamulca bezpieczeństwa” w umowie z Mercosur to nie koniec wojny, a jedynie przegrupowanie sił przed jutrzejszą, decydującą bitwą. Stawką głosowania nad rozporządzeniem EUDR nie jest już tylko kalendarz wdrożeń ESG, ale wiarygodność Zielonego Ładu i szczelność europejskiego rynku przed napływem towarów z Ameryki Południowej.

​Cisza przed burzą

​25 listopada 2025 roku zapisze się w kronikach unijnej legislacji jako dzień taktycznego odwrotu. Europejska Partia Ludowa (EPL), największa siła w Parlamencie Europejskim, niespodziewanie wycofała wniosek o pilne procedowanie zmian w umowie UE-Mercosur. Z pozoru wygląda to na sukces przeciwników umowy – w tym polskiej i francuskiej delegacji rolniczej. Jednak w kuluarach w Strasburgu i Brukseli nikt nie otwiera szampana. Doświadczeni lobbyści wiedzą, że w polityce europejskiej nic nie dzieje się bez przyczyny, a ustępstwo na jednym polu zazwyczaj oznacza przygotowanie gruntu pod uderzenie na innym.

​Tym „innym polem” jest jutrzejsze głosowanie (26 listopada) nad zmianami w rozporządzeniu w sprawie wylesiania (EUDR – EU Deforestation Regulation). Teoretycznie dotyczy ono jedynie przesunięcia daty wejścia w życie przepisów o 12 miesięcy. W praktyce jednak, na stole leżą poprawki, które mogą wywrócić do góry nogami cały system kontroli łańcuchów dostaw, tworząc „tylne drzwi” dla importu z Brazylii i Argentyny.

​Mercosur – Taktyczny odwrót, a nie kapitulacja

​Aby zrozumieć wagę jutrzejszego głosowania, trzeba spojrzeć na to, co wydarzyło się dzisiaj. Komisja Europejska, pod wodzą Ursuli von der Leyen, od miesięcy dąży do sfinalizowania umowy handlowej z krajami Mercosur (Brazylia, Argentyna, Paragwaj, Urugwaj) jeszcze w grudniu 2025 roku. Presja jest ogromna – umowa ta ma być geopolityczną odpowiedzią Europy na rosnące wpływy Chin w Ameryce Łacińskiej.

​Jednak opór Francji, Polski i europejskich rolników jest potężny. Główny zarzut? Brak równych zasad gry (level playing field). Rolnicy w UE muszą spełniać drakońskie normy środowiskowe, podczas gdy ich konkurenci z Ameryki Południowej stosują pestycydy i antybiotyki zakazane w Europie, często produkując żywność na terenach po wykarczowanej dżungli.

​EPL próbowała dziś przeforsować w trybie pilnym tzw. klauzule ochronne, które miały uciszyć te obawy i utorować drogę do podpisu w grudniu. Wycofanie tego wniosku pod presją rolników i wewnętrznych podziałów (bunt polskiego PSL i francuskich Republikanów) oznacza jedno: plan „Blitzkriegu” upadł. Nie uda się przepchnąć umowy „kolanem” w ciągu kilku dni.

​Czy to oznacza koniec marzeń o Mercosur? Bynajmniej. Środek ciężkości przeniósł się na jutrzejsze głosowanie nad EUDR. To tam rozegra się walka o to, czy import z Ameryki Południowej zostanie faktycznie zablokowany barierami środowiskowymi, czy też otrzyma „zielony korytarz”.

​EUDR – Puszka Pandory zostaje otwarta

​Jutro, 26 listopada, Parlament Europejski pochyli się nad wnioskiem Komisji Europejskiej o odroczenie stosowania rozporządzenia 2023/1115 (EUDR). Pierwotnie miało ono wejść w życie 30 grudnia 2024 roku dla dużych przedsiębiorstw. Ze względu na opóźnienia w systemach informatycznych i brak wytycznych, biznes domagał się dodatkowego czasu.

​Gdyby chodziło tylko o zmianę daty na „grudzień 2025” lub „styczeń 2026”, głosowanie byłoby formalnością. Jednak Europejska Partia Ludowa postanowiła wykorzystać otwarcie tekstu prawnego, by wprowadzić do niego rewolucyjne zmiany merytoryczne.

​Kluczową poprawką jest utworzenie nowej kategorii krajów: „No Risk” (brak ryzyka).

​Obecnie system EUDR dzieli kraje na trzy kategorie ryzyka wylesiania: niskie, standardowe i wysokie. Nawet w przypadku niskiego ryzyka, importerzy muszą przeprowadzać procedurę due diligence (należytej staranności) i składać oświadczenia. Poprawka EPL zakłada, że import z krajów „bez ryzyka” byłby zwolniony z większości wymogów biurokratycznych.

​Mechanizm „No Risk” – Prezent dla Brazylii?

​Tu dochodzimy do sedna problemu, który łączy EUDR z Mercosurem.

​Krytycy, w tym organizacje ekologiczne (WWF, Greenpeace) oraz partie lewicowe, biją na alarm. Wprowadzenie kategorii „No Risk” jest – ich zdaniem – zaproszeniem do gigantycznego greenwashingu. Jeśli poprawka przejdzie, kraje Ameryki Południowej natychmiast rozpoczną dyplomatyczną ofensywę, by znaleźć się na tej „białej liście”.

​Brazylia już teraz argumentuje, że jej rolnictwo jest zrównoważone, a obecne przepisy UE są protekcjonizmem. Jeśli kategoria „No Risk” zostanie wprowadzona do prawa UE, usunie to jedną z największych przeszkód w negocjacjach handlowych.

Mechanizm jest prosty:

  1. ​UE luzuje przepisy EUDR (jutro).
  2. ​Brazylia otrzymuje sygnał, że jej eksport nie utknie na granicy z powodu biurokracji środowiskowej.
  3. ​Prezydent Lula da Silva traci argument, że „Europa dyskryminuje brazylijskie towary”.
  4. ​Droga do podpisania umowy Mercosur na szczycie 20 grudnia staje się znów otwarta, mimo dzisiejszego potknięcia w Parlamencie.

​Dla polskiego rolnika to scenariusz koszmarny. Oznacza on, że deregulacja, o którą sam walczył (by nie musieć raportować każdej ściętej sosny), zostanie wykorzystana przez jego największych konkurentów zza oceanu.

​Ryzyko legislacyjnego paraliżu

​Jutrzejsze głosowanie niesie ze sobą potężne ryzyko prawne, o którym rzadko mówi się w mediach głównego nurtu. Dotyczy ono tzw. procedury trilogu.

​Rozporządzenie EUDR jest aktem prawnym, który został już przyjęty i opublikowany. Aby zmienić datę jego wejścia w życie, Parlament, Rada i Komisja muszą się zgodzić na ten sam tekst.

  • ​Jeśli PE przegłosuje jutro tylko zmianę daty – sprawa jest prosta. Rada to zatwierdzi, zmiana wejdzie w życie przed końcem roku.
  • ​Jeśli jednak PE przegłosuje poprawki merytoryczne (np. kategorię „No Risk”), tekst musi trafić do negocjacji z Radą UE.

Tu zaczyna się wyścig z czasem. Rada UE (państwa członkowskie) ma podzielone zdanie. Część krajów chce poluzowania przepisów, część (jak Niemcy) boi się otwierania „puszki Pandory”. Jeśli instytucje nie dogadają się co do przecinka przed końcem grudnia 2025 r. (co przy tak kontrowersyjnych zmianach jest bardzo prawdopodobne), nowelizacja może nie zostać skutecznie uchwalona.

Scenariusz atomowy: W przypadku braku porozumienia w trilogach do 30 grudnia, w mocy pozostaje… pierwotna wersja rozporządzenia. Oznaczałoby to, że od 1 stycznia 2026 (lub nawet wcześniej, w zależności od interpretacji vacatio legis) przedsiębiorcy musieliby stosować przepisy, do których systemy informatyczne nie są gotowe. To recepta na chaos w portach i zerwane łańcuchy dostaw kawy, kakao, soi, drewna i kauczuku.

​Polityczny rozłam i nowa koalicja?

​Jutrzejszy dzień będzie też testem dla układu sił w nowym Parlamencie Europejskim. Dotychczasowa „wielka koalicja” (EPL, Socjaliści, Liberałowie) trzeszczy w szwach.

​Manfred Weber, szef EPL, zdaje się grać va banque. Zgłaszając poprawki idące wbrew woli koalicjantów, liczy na głosy z prawej strony sali – od Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR) oraz skrajnej prawicy. Jeśli jutro poprawki przejdą głosami prawicy, wbrew Socjalistom i Zielonym, będzie to koniec kordonu sanitarnego w PE i początek nowej ery w polityce środowiskowej UE. Ery, w której hasła „Green Deal” zastępowane są przez „Real Deal”.

​Dla polskich europosłów z PSL i KO to sytuacja niezwykle niewygodna. Z jednej strony muszą bronić interesu rolników (luzowanie EUDR), z drugiej – są w sojuszu, który próbuje przepchnąć Mercosur. Jutrzejsze głosowanie pokaże, czy lojalność partyjna wygra z interesem narodowym.

​Co to oznacza dla biznesu? Wnioski dla czytelników Verigreen

​Dla profesjonalistów zajmujących się zrównoważonym rozwojem, łańcuchem dostaw i compliance, sytuacja jest dynamiczna i niebezpieczna.

  1. Niepewność prawna: Niezależnie od wyniku jutrzejszego głosowania, pewność co do kształtu obowiązków na rok 2026 została zachwiana. Nawet jeśli data zostanie przesunięta, kształt obowiązków (due diligence) może ulec zmianie w ostatniej chwili.
  2. Ryzyko reputacyjne: Jeśli powstanie kategoria „No Risk”, firmy będą musiały zdecydować: czy korzystać z luki prawnej i kupować tańsze surowce „bez ryzyka” (narażając się na ataki NGO i oskarżenia o greenwashing), czy utrzymać wyższe standardy dobrowolnie.
  3. Konieczność monitoringu: Należy z najwyższą uwagą śledzić nie tylko wynik głosowania, ale też reakcje Rady UE w kolejnych dniach. To Rada zdecyduje, czy zaakceptuje poprawki PE, czy zablokuje proces.

​Dzisiejsze wycofanie wniosku o Mercosur i jutrzejsze głosowanie nad EUDR to dwa akty tego samego dramatu. Unia Europejska stoi w rozkroku między ambicjami klimatycznymi a gospodarczą realpolitik i presją na nowe rynki zbytu.

​Jutro dowiemy się, czy Europa wybierze drogę trudnej transformacji i uszczelniania granic przed „brudnym” importem, czy też pod płaszczykiem deregulacji dla rolników otworzy wrota dla południowoamerykańskich gigantów agro.

​Dla polskich przedsiębiorców i rolników paradoks polega na tym, że narzędzie, które miało ich chronić (EUDR), stało się ich udręką biurokratyczną, a próba jego naprawy może sprowadzić na nich jeszcze większe zagrożenie w postaci konkurencji z Mercosuru.

Będziemy monitorować dla Państwa wyniki jutrzejszego głosowania na żywo na łamach Verigreen.pl.

nnnn

Kategoria

EUDR

Komentarze są zablokowane