IJHARS mówi: „Sprawdzam”. Dlaczego marketingowa kreatywność przegrywa z laboratoryjną precyzją? (Analiza kontroli 2025)

Ostatnie komentarze

Brak komentarzy do wyświetlenia.
kontrola identyfikowalności

Ostatnie raporty IJHARS nie pozostawiają złudzeń. Inspekcja wzięła na celownik trzy newralgiczne obszary: import spoza UE, rzetelność znakowania mięsa oraz skład wyrobów czekoladowych. Wyniki z września i końcówki 2025 roku są alarmujące. Posypały się kary za „fałszowanie” rzeczywistości. Dla nas, w VeriGreen, to jasny sygnał: etykieta przestała być domeną działu marketingu. Stała się twardym dowodem w sprawie, który musi wynikać bezpośrednio z danych produkcyjnych.

Jako inżynierowie i prawnicy widzimy, że wiele z tych błędów nie wynika ze złej woli, ale z braku synchronizacji między tym, co kupiono (surowiec), tym co zrobiono (proces), a tym, co napisano na opakowaniu. Przeanalizujmy najnowsze „hity” z raportów IJHARS i zobaczmy, jak uniknąć wpadki.

Import spoza UE: „Lost in Translation” to kosztowny błąd

Wrześniowy raport IJHARS dotyczący żywności importowanej (m.in. z Ukrainy, Turcji, Chin) pokazuje skalę problemu. Towar wjeżdża na teren UE, a polski dystrybutor dokleja etykietę „na szybko”.

Co wykryła Inspekcja?

  • Brak informacji w języku polskim (nadal!).
  • Błędy w tabelach wartości odżywczej (kopiowane bez przeliczenia jednostek).
  • Ukrywanie składników alergennych pod ogólnymi nazwami.

Perspektywa VeriGreen (Inżynieria Procesu): Problem leży w procesie przyjęcia towaru (PZ). Często magazynier przyjmuje towar, Dział Zakupów „klepie” fakturę, a etykieta powstaje w Dziale Handlowym na podstawie maila od dostawcy, a nie fizycznej specyfikacji technicznej. To błąd systemowy. W procedurach importowych, które wdrażamy, system ERP nie pozwoli na przyjęcie towaru na stan, jeśli nie ma zatwierdzonej, przetłumaczonej specyfikacji podpiętej pod indeks materiałowy. Tłumaczenie etykiety to nie zadanie dla studenta filologii, to zadanie dla technologa żywności, który wie, że „vegetable fat” w czekoladzie to bomba regulacyjna.

Mięso: Gra w flagi i pułapka „świeżości”

IJHARS wziął pod lupę znakowanie mięsa, reagując na sygnały z rynku. Konsumenci (i konkurencja!) są wyczuleni na tzw. food fraud związany z pochodzeniem.

Główne grzechy:

  • Polska flaga na zagranicznym mięsie: Sugerowanie polskiego pochodzenia (grafika, napisy „Jakość z Polski”), podczas gdy surowiec pochodzi z Belgii czy Niemiec, a w Polsce nastąpił tylko rozbiór.
  • Świeże vs. Rozmrożone: Sprzedawanie mięsa jako „świeże”, podczas gdy w toku produkcji surowiec był mrożony.

Perspektywa VeriGreen (Traceability): Tutaj marketing zderza się z twardym traceability. Jeśli Dział Zakupów kupuje tańszą półtuszę z zagranicy, system produkcyjny musi automatycznie zablokować możliwość druku etykiety z napisem „Produkt Polski”. Często widzimy, że wzory etykiet są „sztywne”. Grafik zaprojektował flagę na stałe. Zmiana dostawcy surowca nie powoduje automatycznej zmiany wzoru etykiety. To jest bomba zegarowa. Wdrożenie dynamicznego kodowania etykiet (gdzie kraj pochodzenia zaciąga się z partii surowca, a nie z pliku graficznego) to jedyny sposób na uniknięcie kar za zafałszowanie.

Co do mrożenia – to kwestia danych z hali. Czy Twój system rejestruje temperaturę surowca na wejściu do kutra? Jeśli tak, to inspektor to sprawdzi. Jeśli mięso było mrożone, etykieta musi zawierać informację „rozmrożone” (z wyjątkami, które zna prawnik, a o których zapomina technolog).

Czekolada: Matematyka tłuszczu

Raport „Nie każda czekolada to czekolada” to klasyka gatunku. IJHARS weryfikuje, czy produkt nazwany „czekoladą” spełnia rygorystyczne normy dyrektywy kakaowej.

Co wykryto?

  • Zbyt niska zawartość tłuszczu kakaowego.
  • Dodatek tłuszczów roślinnych innych niż kakaowy powyżej 5% (bez odpowiedniej informacji).
  • Nazwy wprowadzające w błąd (np. „produkt czekoladopodobny” udający premium).

Perspektywa VeriGreen (Recepturowanie i Rework): Gdzie powstaje błąd? Często na etapie tzw. Reworku (o którym pisaliśmy wcześniej). Jeśli produkcja dodaje do masy czekoladowej zwroty produkcyjne (np. batoniki z nadzieniem), zmienia się skład chemiczny finalnego wyrobu. Ilość tłuszczu roślinnego z nadzienia rozcieńcza tłuszcz kakaowy w masie. Laboratorium IJHARS to wykryje. System recepturowania musi przeliczać skład w czasie rzeczywistym. Jeśli dodajesz 10% reworku, system musi zaalarmować: „Uwaga! Spadek zawartości kakao poniżej normy dla nazwy 'Czekolada Deserowa’. Zmień nazwę produktu lub recepturę!”.

Okiem Eksperta


Daniel Śliwiński

„Największym grzechem polskiego przetwórstwa nie jest celowe fałszerstwo, ale wiara w statyczne szablony.

W wielu firmach, które audytuję, proces wygląda tak: Grafik tworzy piękny wzór opakowania z napisem ’Produkt Polski’ lub ’Czekolada Mleczna’. Ten wzór trafia do drukarni lub na drukarkę etykiet jako 'sztywny’ plik. Tymczasem na produkcji zmienia się rzeczywistość – Dział Zakupów sprowadził tańszą partię surowca z Niemiec, albo technolog zmienił proporcje tłuszczu, żeby ratować marżę.

Produkcja idzie nowym torem, ale etykieta leci starym. Systemy IT (ERP/MES) i drukarki etykiet często nie 'rozmawiają’ ze sobą.

Moja rada dla Dyrektorów Produkcji jest prosta: Etykieta to nie plik graficzny. Etykieta to raport z bazy danych.

W VeriGreen wdrażamy rozwiązania, w których drukarka etykiet jest końcówką systemu Traceability. Jeśli operator zeskanuje surowiec o kodzie kraju 'DE’ (Niemcy), system fizycznie zablokuje wydruk etykiety z polską flagą. To jedyny sposób, by uniknąć kary, gdy na hali panuje pośpiech i rotacja pracowników. Człowiek zapomni zmienić rolkę z etykietami. System – nigdy.”

Daniel Śliwiński VeriGreen

Podsumowanie: Etykieta to wynik, nie początek

Czytając komunikaty IJHARS, widzimy jedno: skończył się czas „marketingowej poezji”. Etykieta jest dokumentem technicznym.

W VeriGreen uczymy działy marketingu i sprzedaży pokory wobec procesu produkcji.

  1. Nie nazywaj „świeżym” czegoś, co leżało w mroźni – system traceability Cię zdradzi.
  2. Nie dawaj polskiej flagi, jeśli traceability wskazuje na import – faktury zakupu Cię zdradzą.
  3. Nie pisz „czekolada”, jeśli bilans tłuszczowy się nie spina – laboratorium Cię zdradzi.

Nasza rada? Zrób audyt etykiet, ale nie czytaj ich w biurze. Weź etykietę do ręki, idź na halę i prześledź drogę produktu wstecz. Sprawdź, czy to, co jest napisane małym drukiem, ma pokrycie w zapisach czujników temperatur, w systemie WMS i w recepturze. Jeśli nie – zadzwoń do nas. Lepiej, żebyśmy my to wykryli podczas audytu, niż IJHARS podczas kontroli.

Komentarze są zablokowane