Kodeks Dostawcy sieci handlowej? Jeszcze kilka lat temu większość producentów żywności zadawała jedno podstawowe pytanie: „Czy jesteśmy zgodni z prawem?”. Dziś to za mało. Jeżeli Twoim głównym odbiorcą jest sieć handlowa, realne pytanie brzmi: „Czy jesteśmy zgodni z Kodeksem Dostawcy i wymaganiami audytowymi sieci – Lidl, Biedronka, Dino – oraz standardami IFS/BRCGS?”.
Coraz częściej to nie polskie prawo ani ogólne Food Law decydują o tym, czy Twój produkt trafi na półkę. O tym decyduje kupiec sieci, wewnętrzne wytyczne i audytor, który ma przed sobą nie tylko przepisy, ale i Kodeks Postępowania Dostawców, listę „best practices” oraz wewnętrzne standardy bezpieczeństwa i wizerunku.
W tym artykule pokażę, dlaczego wymagania sieci bywają ostrzejsze niż ustawa, jak wyglądają w praktyce „absurdy” z audytów i jak inżynier VeriGreen przekłada je na realne, wykonalne działania na hali produkcyjnej. Zobaczysz też, dlaczego Twoja etykieta może bez problemu przejść w IJHARS, a jednocześnie zostać odrzucona przez kupca z sieci.
Skąd się biorą „ostrzejsze” wymagania sieci?
Na początek warto uporządkować pojęcia, które w każdym audycie przewijają się jak mantra:
- Kodeks Dostawcy sieci handlowych. (Code of Conduct, CoC) – dokument każdej większej sieci, który określa, jak ma się zachowywać dostawca: nie tylko w obszarze bezpieczeństwa żywności, ale też etyki, prawa pracy, środowiska, ESG.
- Standardy IFS / BRCGS – międzynarodowe standardy bezpieczeństwa żywności i systemów jakości. Dla większości sieci to absolutne minimum przy kwalifikacji dostawcy.
- Prawo żywnościowe (Food Law, przepisy UE i krajowe) – fundament: bez spełnienia tych wymogów nie powinieneś w ogóle wprowadzać produktu do obrotu.
Dlaczego sieć „idzie wyżej” niż ustawa?
- Zarządza własnym ryzykiem.
Lidl, Biedronka, Dino nie mogą sobie pozwolić na głośny kryzys: wycofanie produktu, zatrucia, aferę w mediach. Wymagają więcej, bo to dla nich forma ubezpieczenia reputacji. - Gra toczy się o markę własną.
Produkty private label (marek własnych sieci) są szczególnie wrażliwe. W razie problemu w mediach nie pojawia się nazwa producenta, tylko logo sieci. Stąd dodatkowe wymagania: bardziej drobiazgowe HACCP, rozszerzone audyty, specyficzne formy raportowania. - Wewnątrz sieci pracują specjaliści od jakości i ryzyka.
Ci ludzie czytają przepisy, wytyczne naukowe, śledzą trendy, oceniają reklamacje i raporty z rynku. Z czasem powstaje „poziom sieci” – zbiór praktyk, który nie wynika wprost z ustaw, ale jest uznawany za bezpieczniejszy.
Sama zgodność z prawem jest więc dziś traktowana jako „poziom zero”. Sieć zakłada: z prawem musisz być zgodny zawsze. Audyt ma odpowiedzieć na inne pytanie: „Czy ten zakład jest wystarczająco bezpieczny dla naszej marki i naszych klientów?”.
„Absurd” czy jednak logika? Gdzie sieć jest ostrzejsza niż prawo
Wielu właścicieli zakładów mówi po audycie: „To był absurd”. I często mają rację z punktu widzenia litery prawa. Ale z punktu widzenia sieci ten „absurd” jest wynikiem określonej logiki zarządzania ryzykiem.
Najczęstsze obszary, w których oczekiwania Lidla, Biedronki czy Dino wykraczają poza przepisy:
- Higiena, GHP/GMP
Prawo mówi: ma być czysto, higienicznie, wprowadzisz i stosujesz dobre praktyki.
Sieć doprecyzowuje:- jak często myjesz konkretne strefy,
- jak dokumentujesz każde mycie,
- jak rozróżniasz sprzęt (kolory mopów, ściereczek, szczotek),
- jak szybko reagujesz na rozlanie/wyciek.
- HACCP i analizy ryzyka
Ustawa wymaga wdrożenia HACCP.
Sieć wymaga:- rozbudowanych analiz,
- dowodów weryfikacji i walidacji,
- przemyślanych scenariuszy awaryjnych,
- realnych (a nie „papierowych”) działań korygujących.
- Alergeny i zanieczyszczenia krzyżowe
Prawo skupia się na oznakowaniu alergenów i ogólnych zasadach zapobiegania zanieczyszczeniom.
Sieć żąda często:- rozdzielenia linii i stref,
- szczegółowych schematów przepływu surowców i ludzi,
- dodatkowych badań,
- własnego sposobu komunikacji „może zawierać”.
- Traceability i czas reakcji
Zgodność z prawem: musisz zapewnić identyfikowalność „krok w przód i krok w tył”.
Sieć: oczekuje, że zrobisz pełny trace w 2–4 godziny, a nie w 2–3 dni. Chce widzieć procedury, gotowe scenariusze i listy kontaktowe. - Szkolenia i kompetencje personelu
Prawo wymaga przeszkolenia.
Sieć wymaga:- planu szkoleń,
- potwierdzeń obecności,
- testów wiedzy,
- okresowych odświeżeń,
- dowodów, że pracownik na linii rozumie swoją rolę w systemie jakości.
- ESG, środowisko, prawo pracy
Coraz częściej w CoC znajdują się zapisy dot. minimalnych standardów zatrudnienia, BHP, zużycia mediów, gospodarki odpadami. Nie zawsze to wynika wprost z Food Law, ale ma ogromne znaczenie dla wizerunku sieci.
Czy to absurd? Z perspektywy małego zakładu często tak. Z perspektywy sieci: to system ograniczania ryzyka na masową skalę. Sztuka polega na tym, by te wymagania przełożyć na proste, działające rozwiązania, a nie na kolejne segregatory, które nikt na hali nie otwiera.
Hity z audytów: przykłady „absurdów” i jak inżynier VeriGreen je rozwiązuje na hali
W VeriGreen spotykamy się z sytuacjami, które producenci opisują słowami: „Przecież to jest nielogiczne!”. Zamiast walczyć z audytorem, szukamy sposobu, żeby wymóg spełnić w jak najmniej uciążliwy sposób. Oto kilka typowych scenek z audytów sieci (Lidl, Biedronka, Dino), zanonimizowanych, ale bardzo realnych.
Przykład 1: Mop w złym kolorze
- Sytuacja:
Zakład ma wdrożony system sprzątania. Jest czysto, Sanepid nigdy nie miał zastrzeżeń. Wchodzi audytor sieci i „punktuje” zakład za to, że w strefie wysokiego ryzyka używany jest mop w tym samym kolorze, co w magazynie surowców. - Prawo:
Nie ma przepisu, który narzuca kolory mopów. Jest ogólny wymóg zachowania higieny i zapobiegania zanieczyszczeniom. - Sieć:
W swoim CoC/wytycznych przewidziała system kolorów sprzętu do sprzątania (np. czerwony – strefa sanitarna, niebieski – produkcja, zielony – magazyn). Dlaczego? Bo to prosty sposób na uniknięcie przenoszenia zanieczyszczeń. - Rozwiązanie VeriGreen:
- Projektujemy prosty, logiczny system kolorów dostosowany do zakładu.
- Oznaczamy strefy na mapach i plakatach na ścianie.
- Przeprowadzamy 30-45-minutowe szkolenie na hali, z pokazaniem, „co gdzie” i dlaczego.
- Robimy zdjęcia „przed i po”, które można pokazać przy następnym audycie jako dowód działania korygującego.
Efekt:
Sieć dostaje to, czego chciała (czytelny system). Zakład nie musi rozbudowywać dokumentacji – wystarczy krótka procedura i realne wdrożenie na hali.
Przykład 2: „Nie ma dokumentu”, czyli jest, ale nie tam, gdzie audytor szuka
- Sytuacja:
Audytor prosi o „procedurę kwalifikacji dostawców”. Dział jakości wyciąga trzy dokumenty: ogólne wymagania, formularz kwalifikacyjny, wzór ankiety. Audytor mówi: „To nie to, nie ma procedury”. - Prawo:
Wymaga, abyś zapewnił kontrolę nad dostawcami. Nie mówi, jak nazwać dokument. - Sieć:
W swoim standardzie posługuje się konkretną nazwą („Supplier Approval Procedure”) i spodziewa się jednego dokumentu, który „spina” wszystko. - Rozwiązanie VeriGreen:
- Stworzenie jednej, czytelnej procedury z tytułem „Kwalifikacja i nadzór nad dostawcami”, która odwołuje się do istniejących załączników i formularzy.
- Przygotowanie prostej „mapy dokumentacji dla audytora” – jedna kartka z listą głównych procedur i miejscem ich przechowywania.
- Krótkie szkolenie dla zespołu: kto, co i skąd wyciąga, gdy audytor o coś prosi.
Efekt:
Na następnym audycie audytor dostaje dokładnie to, czego się spodziewa – i nie traci czasu na dyskusję o nazewnictwie.
Przykład 3: Rejestry mycia i „za mało podpisów”
- Sytuacja:
Zakład ma rejestry mycia, które w pełni satysfakcjonowały Sanepid. Audytor sieci odnotowuje niezgodność: „brak potwierdzenia nadzoru nad myciem, brak godziny, brak podpisu operatora i osoby nadzorującej”. - Prawo:
Wymaga, aby proces mycia był prowadzony i nadzorowany. Nie precyzuje formy rejestrów, liczby podpisów ani godzin. - Sieć:
Oczekuje wysokiej wiarygodności zapisów. Podpis operatora ma świadczyć, że czynność wykonał. Podpis brygadzisty/QA – że zweryfikował. Godzina – że mycie odbyło się we właściwym czasie. - Rozwiązanie VeriGreen:
- Projektujemy prosty, jedno- lub dwustronicowy rejestr dla każdej istotnej strefy.
- Dodajemy pola: data, godzina rozpoczęcia i zakończenia, podpis operatora, podpis nadzorującego.
- Ustalamy czytelną zasadę: kto, kiedy podpisuje, tak aby nie generować zbędnej papierologii.
- Uczymy pracowników, jak uniknąć „pustych” rejestrów (np. zawsze wypełniają od razu po myciu, nie na koniec zmiany).
Efekt:
Ten sam proces, który zakład prowadził wcześniej, zostaje lepiej udokumentowany. Dla audytora sieci to sygnał: „Tu mamy proces, któremu możemy zaufać”.
Przykład 4: Uciążliwy wymóg formalny – np. weryfikacja dostawcy detergentu
- Sytuacja:
Audytor sieci dopytuje o kwalifikację dostawcy środków myjących. Dla zakładu to „zwykły sklep z chemią”. Pada niezgodność: „Brak dowodu weryfikacji dostawcy środków chemicznych”. - Prawo:
Mówi ogólnie o stosowaniu środków dopuszczonych do kontaktu z żywnością (lub odpowiednich do obszaru użycia). - Sieć:
Chce mieć pewność, że chemia używana w zakładzie nie zagraża bezpieczeństwu produktu, a dostawca jest wiarygodny. - Rozwiązanie VeriGreen:
- Tworzymy mini-procedurę kwalifikacji dostawców „innych niż surowce”, w tym chemii.
- Przygotowujemy prostą checklistę: wymagane karty charakterystyki, oświadczenia producenta, potwierdzenie dopuszczenia do obszaru spożywczego.
- Zbieramy wymagane dokumenty i archiwizujemy je w jednym miejscu.
Efekt:
Z kilku maili i segregatora powstaje uporządkowany system, który zaspokaja oczekiwania sieci przy minimalnym nakładzie pracy.
Jak przygotować zakład: „mapa zgodności” prawo + IFS/BRCGS + CoC
Jednym z największych błędów producentów jest próba gaszenia pożarów: „Dostosujemy się, jak przyjdzie audyt Lidla, potem inaczej pod Biedronkę, a jak wejdzie Dino, to zobaczymy”. To bardzo kosztowna taktyka.
Zdecydowanie lepiej zaprojektować system tak, żeby:
- Na 100% spełniał prawo.
- W dużej mierze pokrywał wymagania IFS/BRCGS.
- Miał miejsce na specyficzne oczekiwania każdej sieci.
Praktyczne podejście, które stosujemy w VeriGreen:
Krok 1: Minimum legalne – fundament
- Analizujemy wymogi Food Law i krajowe przepisy (m.in. informacja o żywności, higiena, etykietowanie, dodatki, materiały i wyroby do kontaktu z żywnością).
- Sprawdzamy, czy zakład nie ma „dziur” podstawowych:
- dokumentacja GHP/GMP,
- HACCP,
- procedury przyjęcia surowców, magazynowania, produkcji, dystrybucji,
- podstawowe szkolenia i badania.
Bez tego nie ma sensu „nakładać” IFS czy BRCGS, bo fundament jest zbyt słaby.
Krok 2: IFS/BRCGS – system jakości
- Weryfikujemy, które wymagania standardów są już spełnione, a które trzeba domknąć.
- Uporządkowujemy system: polityki, procedury, instrukcje, rejestry.
- Skupiamy się na praktyce: jak zrobić tak, by dokumentacja odzwierciedlała realne działania, a nie odwrotnie.
Krok 3: Wymagania konkretnej sieci – CoC + wytyczne
- Zbieramy dokumenty od sieci (CoC, wymogi jakościowe, wytyczne do audytu, wytyczne do etykiet).
- Tworzymy matrycę wymagań:
- w kolumnach: prawo, IFS/BRCGS, Lidl, Biedronka, Dino,
- w wierszach: higiena, HACCP, traceability, etykiety, szkolenia, ESG itd.
- Oznaczamy różnice kolorami:
- co już spełniasz,
- co wymaga drobnej korekty,
- co wymaga większej zmiany / inwestycji.
Tak powstaje „mapa zgodności” – bardzo mocne narzędzie zarządcze. Widzisz wyraźnie, gdzie jesteś na tle wymagań sieci i prawa. Dla audytora to też sygnał, że wiesz, czym zarządzasz.
Food Law vs. oczekiwania sieci: dlaczego etykieta przejdzie w Sanepidzie, a odpadnie u kupca?
Etykieta to dziś jedno z najczulszych miejsc w relacji producent – sieć – organ urzędowy. Teoretycznie może być ona w pełni zgodna z prawem, a mimo to kupiec sieci ją odrzuci. Jak to możliwe?
Na co patrzy Sanepid / organy urzędowe?
- Zgodność z rozporządzeniem o informowaniu o żywności (FIC).
- Poprawność nazwy produktu i listy składników.
- Prawidłowe wyróżnienie alergenów.
- Właściwe oznaczenie daty minimalnej trwałości / terminu przydatności, warunków przechowywania.
- Zgodność wartości odżywczych ze stanem faktycznym (i wymaganiami rozporządzeń).
- Zgodność oświadczeń żywieniowych i zdrowotnych z przepisami (jeśli są stosowane).
Jeśli wszystko się zgadza, urzędnik nie ma podstaw do kwestionowania etykiety.
Na co patrzy kupiec z sieci?
Poza wymogami prawnymi, kupiec (wspierany przez dział jakości) analizuje:
- Czytelność i layout
- Czy tekst nie jest „upchany” na siłę?
- Czy czcionka w praktyce jest czytelna (nie tylko spełnia minimalne mm określone w przepisach)?
- Czy najważniejsze informacje są łatwo dostępne dla konsumenta?
- Spójność z marką i strategią sieci
- Sieć ma swoje standardy: np. jak opisuje produkty „fit”, „eko”, „high protein”.
- Może oczekiwać określonego sposobu prezentacji składu (np. wyróżnienie surowca przewodniego, ograniczenie liczby claimów).
- Ograniczenie ryzyka wprowadzania konsumenta w błąd
- Nawet jeśli claim jest formalnie dopuszczalny, sieć może go nie chcieć, bo boi się interpretacji konsumentów i mediów.
- Dotyczy to zwłaszcza haseł typu „bez konserwantów”, „naturalny”, „domowy”, „fit”, „wysokobiałkowy”.
- Standardy kategorii wewnątrz sieci
- W danej kategorii (np. wędliny, nabiał, gotowe dania) sieć może mieć swój narzucony układ informacji: gdzie ma być skład, gdzie tabela wartości, gdzie piktogramy, gdzie oświadczenia.
Efekt? Etykieta może „przejść” pod względem prawnym (Sanepid, IJHRS nie ma uwag), ale sieć jej nie przyjmie, bo nie pasuje do jej standardów komunikacyjnych lub wizerunkowych.
Przykładowy case: etykieta, która przeszła w urzędzie, a utknęła u kupca
Wyobraźmy sobie sytuację, z którą wielokrotnie spotykaliśmy się w VeriGreen (przykład uogólniony):
- Producent opracował etykietę dla produktu „wysokobiałkowy jogurt truskawkowy”.
- Etykieta została skonsultowana pod kątem prawnym – nazwa, skład, alergeny, tabela wartości odżywczych, oświadczenia żywieniowe („wysoka zawartość białka”) – wszystko zgodne z Food Law.
- Sanepid nie widzi zastrzeżeń.
Kupiec sieci jednak odrzuca projekt z następujących powodów:
- Za dużo claimów na froncie opakowania (np. „wysokobiałkowy”, „fit”, „bez dodatku cukru”, „naturalny smak”). Sieć boi się oskarżeń o „greenwashing” czy „healthwashing”.
- Układ etykiety nie pasuje do standardu kategorii „nabiał high protein” w danej sieci (brak określonych piktogramów, nie ten układ informacji).
- Sieć preferuje inny sposób prezentacji składników – np. skrócenie opisu aromatów, wyróżnienie procentowego udziału truskawek.
Co robi inżynier VeriGreen w takiej sytuacji?
- Łączy wiedzę prawną z wymogami sieci
Przeglądamy wytyczne sieci do etykiet (jeśli są formalnie przekazane) oraz dotychczasowe produkty w danej kategorii na półkach tej sieci. - Projektujemy „hybrydową” etykietę
- Zostawiamy wszystkie elementy wymagane prawem.
- Minimalizujemy liczbę claimów, zostawiając te najbardziej wartościowe biznesowo.
- Dostosowujemy układ graficzny tak, aby kupiec „od razu widział”, że produkt wpisuje się w standard kategorii.
- Przygotowujemy uzasadnienie
Dla kupca i działu jakości przygotowujemy krótką notatkę: dlaczego taka, a nie inna konstrukcja etykiety jest bezpieczna prawnie i zgodna z wewnętrznymi zasadami sieci.
Efekt:
Produkt zyskuje zielone światło w sieci, a producent nie ryzykuje konfliktu z Sanepidem czy innym organem urzędowym.
Jak przetrwać audyt Lidla, Biedronki i Dino – praktyczna checklista
Jeżeli dostarczasz do sieci lub dopiero się do tego przygotowujesz, potraktuj poniższą listę jako szybki „przegląd przed audytem”. To nie zastąpi pełnego systemu, ale pozwoli Ci ocenić, gdzie jesteś.
- Kodeks Dostawcy – czy wiesz, co podpisałeś?
- Czy masz aktualną wersję CoC każdej sieci, do której dostarczasz?
- Czy ktoś w zakładzie (nie tylko właściciel) faktycznie ją przeczytał?
- Czy zaznaczyliście sobie wymagania, które wykraczają poza prawo/IFS/BRCGS?
- Odpowiedzialność za audyt – kto „trzyma ster”?
- Czy masz wyznaczoną jedną osobę, która:
- koordynuje przygotowania do audytu,
- jest głównym kontaktem dla audytora,
- wie, kogo zawołać do rozmowy na konkretne tematy?
- Czy ma ona faktyczne uprawnienia, by wdrażać zmiany (nie tylko „formalny” tytuł)?
- Hala produkcyjna – czy ludzie wiedzą, że system jakości „to też ich”?
- Czy pracownicy na linii wiedzą, co robić, kiedy audytor zada im pytanie?
- Czy rozumieją choćby podstawy: po co noszą odzież ochronną, dlaczego podpisują rejestry, gdzie zgłaszać nieprawidłowości?
- Czy ktoś z nimi rozmawiał o audycie w sposób zrozumiały, a nie tylko „będzie kontrola, róbcie wszystko idealnie/ ma być czysto”?
- Dokumentacja – czy jest „pod ręką” i po coś?
- Czy Twoje dokumenty są:
- aktualne,
- podpisane,
- stosowane na co dzień (a nie tylko powstały „pod audyt”)?
- Czy możesz w 2–3 minuty odnaleźć:
- procedurę przyjęcia surowca,
- procedurę kwalifikacji dostawców,
- plan HACCP,
- plan higieny,
- wzór rejestru mycia?
- Czy masz prostą „mapę dokumentacji” dla audytora?
- Etykiety – weryfikacja podwójnym okiem
- Czy każda etykieta przeszła weryfikację:
- prawną (Food Law, krajowe przepisy),
- sieciową (wytyczne i standard komunikacji danej sieci)?
- Czy wiesz, jakie claimy są nieakceptowalne lub niewskazane w danej sieci?
- Czy masz archiwum wersji etykiet i uzgodnień z kupcem/QA sieci?
- Traceability i reakcja na problem
- Czy potrafisz w ciągu kilku godzin prześledzić partię produktu:
- skąd były surowce,
- jaka linia,
- jakie wyniki badań,
- do kogo produkt pojechał?
- Czy masz gotową procedurę wycofania produktu z rynku (choćby wewnętrzną symulację)?
Jeśli przy kilku pytaniach odpowiedź brzmi „nie” albo „w sumie nie wiem”, warto rozważyć audyt przygotowawczy „oczami sieci” – tak pracujemy w VeriGreen.
Rola VeriGreen: tłumacz między halą, prawem a siecią
Audyt sieci handlowej to moment prawdy. Na ten jeden dzień na Twoją firmę patrzą: prawnicy, QA sieci, kupiec, a pośrednio, także potencjalni klienci i media. Tymczasem na hali liczy się coś zupełnie innego: ciągłość produkcji, realne możliwości załogi, koszty.
Rolą inżyniera VeriGreen jest połączenie tych dwóch światów.
Jak pomagamy producentom przetrwać i wykorzystać audyt na plus:
- Audyty przygotowawcze „jak kupiec z sieci”
Przychodzimy do zakładu, przechodzimy ścieżkę audytu, zadajemy podobne pytania, patrzymy na te same obszary, co audytor sieci. Na koniec dostajesz raport:- niezgodności krytyczne,
- braki formalne,
- „quick wins” – działania, które można wdrożyć w ciągu kilku dni,
- rekomendacje długoterminowe.
- Wsparcie w dokumentacji IFS/BRCGS z uwzględnieniem CoC
Pomagamy uporządkować system tak, żeby jedno „pudełko” dokumentacji pokrywało: prawo, standard, CoC różnych sieci – bez tworzenia trzech równoległych światów. - Projektowanie i weryfikacja etykiet „pod Sanepid i pod sieć”
Sprawdzamy etykietę:- zgodność prawną,
- zgodność z wytycznymi sieci,
- zgodność z tym, co już stoi na jej półkach (benchmark).
Dzięki temu unikasz sytuacji: „Urzędowo OK, kupiec mówi: nie”.
- Szkolenia praktyczne na hali
Szkolimy nie tylko dział jakości, ale i brygadzistów oraz liniowych. Uczymy, co audytor naprawdę sprawdza i jak odpowiadać na pytania. Wszystko na przykładach z Lidla, Biedronki, Dino, a nie z ogólnych podręczników.
Naszym celem nie jest „sprzedanie segregatorów”. Celem jest to, żebyś po audycie:
- nadal produkował,
- miał poukładany system,
- wiedział, co poprawić i w jakiej kolejności,
- nie obawiał się kolejnej wizyty sieci.
Zakończenie: prawo mówi, co musisz. Sieć mówi, jak chce. Ty decydujesz, jak to pogodzić
Czy Kodeks Dostawcy sieci handlowej jest ważniejszy niż ustawa? Formalnie – nie. W praktyce biznesowej – bardzo często tak, bo to od niego zależy, czy Twój produkt w ogóle trafi na półkę.
Polskie i unijne prawo żywnościowe określa minimum, które musisz spełnić, aby legalnie produkować i sprzedawać. Sieć handlowa dodaje do tego własny poziom bezpieczeństwa, wizerunku i komfortu konsumenta. To dlatego audyty Lidla, Biedronki i Dino bywają bardziej wymagające niż jakakolwiek kontrola urzędowa.
Dobrą wiadomością jest to, że da się to pogodzić. Potrzebujesz:
- solidnego fundamentu zgodności z Food Law,
- dobrze zaprojektowanego systemu jakości (IFS/BRCGS),
- mądrze wplecionych wymagań konkretnych sieci (CoC, wytyczne audytowe, standardy etykiet),
- partnera, który umie przełożyć język audytora na działania na hali.
Jeśli chcesz sprawdzić, na ile Twój zakład jest gotowy na audyt sieci, albo potrzebujesz kogoś, kto „przejdzie po Tobie” wymagania Lidla, Biedronki czy Dino – skontaktuj się z VeriGreen.
Możemy zacząć choćby od:
- szybkiego przeglądu Twojej dokumentacji i etykiet pod wybraną sieć,
- mini-audytu przygotowawczego,
- weryfikacji jednej problematycznej etykiety, która „wraca” od kupca.

Komentarze są zablokowane